Czy pogotowie Wodno Kanalizacyjne może kojarzyć się statystycznemu
mieszkańcowi Gorzowa z Hospicjum Św. Kamila? Wątpię. Jeśli nawet dodam nazwę WUKO,
to w dalszym ciągu pojęcia wiążące wyżej wymienione nazwy z nazwą Hospicjum wydają się
z grupy tych, które stoją z tymże Hospicjum na przeciwległych krańcach systemów
pojęciowych. Krótko mówiąc semantyka by tu poległa, nie odnajdując związków
znaczeniowych pomiędzy wymienionymi pojęciami.
Dlaczego zatem o tym piszę, doszukując się jednak jakichś powiązań. U podstaw
moich wunurzeń jest związek przyczynowo-skutkowy związany z ambulatoryjną
działalnością fizjoterapeutyczną Hospicjum Św. Kamila. Ten związek ma charakter
immanentny, wiążący pacjenta (świadczeniobiorcę) z placówką świadczącą przedmiotowe
usługi (świadczeniodawcą).
Piszę ten tekst także dlatego, że jestem najzwyczajniej niezwyczajnie zły na kilku
pacjentów rocznie, którzy – jak ów pacjent (którejś z dwóch ciągle jeszcze w Polsce
obowiązujących płci) z czwartku, 15 października – wymuszają awaryjne wdrożenie metody
WUKO
, czyli
hydro-dynamicznego czyszczenia rur kanalizacyjnych.
Gros naszych pacjentów jest doskonale zorientowanych czym grozi wrzucenie do
muszli klozetowej pakietów higienicznych lub innych „wielkogabarytowych”
nierozpuszczalnych przedmiotów. Ale owa garstka, o której mowa w poprzednim akapicie,
chyba nie ma o tym pojęcia, a na dodatek (chyba) zatraciła zdolność czytania ze
zrozumieniem treści zakazów umieszczonych w toalecie.
I takie to atawistyczne „zdolności” rodem z epoki dinozaurów, narażają tutejszą
placówkę na nie dające się racjonalnie wytłumaczyć koszty, narażając na dodatek owe „gros
naszych pacjentów” na werbalne i odczuwalne zmysłem powonienia skutki.
Jeśli ktoś, czytając ten tekst, będzie oburzony na mój radykalizm w ostrości użytych
sformułowań, proszę o wybaczenie i odpowiedź (sobie) na pytanie, co zrobiłby, gdyby jemu
wybiła kanalizacja i rozlała się po mieszkaniu z winy osób trzecich. I to wtedy, kiedy
przyjmuje właśnie gości na salonach.
Tekst powyższy ma charakter informujący, ale i charakter apelu do tych nielicznych,
którzy (może jeszcze) nie wiedzą, do czego służy toaleta.
Marek Lewandowski
P.S. Życie przyzwyczaja nas do coraz częstszych przebranych miarek. I tak oto, w ubiegłym
tygodniu, z toalety dla pacjentów w Dziale Fizjoterapii dwukrotnie zginęły pojemniki z
mydłem. Ludzie! – chciałoby się zawołać za profesorem Nalaskowskim – co się z nami
stało!?